Skoll to pies szybki, dynamiczny, bardzo zwrotny ale też ambitny. Nigdy nie musiałam u niego specjalnie wzmacniać tempa. Trzeba jednak myśleć za niego, żeby np. na śliskim podłożu nie zrobił sobie krzywdy. Nie przejmuje się też bólem, więc trzeba być czujnym. Potrafi ćwiczyć z rozciętą łapą nie dając żadnych oznak dyskomfortu czy choćby spadku tempa.

Nigdy nie odmawia pracy. Kiedy u innego psa po 6 treningach w tygodniu widziałam już spadek zaangażowania – Skoll wreszcie był wysycony treningami. Ale nadal gotowy do pracy, jeśli tylko dam sygnał. Absolutnie nie jest to pies, któremu wystarczy dogtrekking czy bieganie przy rowerze. Potrzebuje zadań dla głowy, mądrego treningu i stawiania wyzwań. Kiedy zdarzało się tak, że musiał mieć ograniczony ruch (choroba, kontuzja czy rozcięta łapa) – nie miał problemu z brakiem biegania. Brak zadań, nawet sesji z kształtowania sztuczek, potrafi mu jednak doskwierać bardzo. Zdarzało się w takich sytuacjach że mocniej interesował go ruch np. biegaczy, był bardziej pobudzony w życiu. Podobnie reaguje na stres i przebodźcowanie przez długi czas. Pisząc o zainteresowaniu ruchem muszę jednak doprecyzować, bo wiadomo u BC często takie określenie wywołuje wizję szarpania się na smyczy i wyskoków czy „czajenia się”. Nie, on po prostu wtedy zauważa takie rzeczy i od razu szuka kontaktu ze mną. Normalnie nawet na takie zjawiska nie patrzy i zajmuje się sobą.
Nad motywacją na jedzenie musiałam pracować – teraz odgryza palce, więc trochę stworzyłam potwora. Ale była to długa droga. Z resztą o ile w treningu zje już zawsze, to i tak czasem zdarzy mu się wzgardzić miską, lub zostawić dwie pojedyncze chrupki, bo już się najadł. Pół żartem pół serio – mówimy na niego Anoreksio. Ma to jednak swoje plusy. Nigdy nie miał tendencji do zjadania śmieci na spacerach. Raz w życiu, kiedy był szczeniakiem, zdarzyło mu się podjąć znalezionego pod oknami kotleta mielonego, ale na hasło grzecznie go wypuścił.
Zabawki od początku uwielbiał i angażował się w szarpanie całym sobą. Tak samo od początku pokazywał naturalny aport. Bawi się wszystkim, z wyjątkiem piszczących zabawek. Jeśli zabawka piśnie, natychmiast ją puszcza, potem łapiąc bardzo ostrożnie by nie pisnęła ponownie. Tu znów żartuję z niego, że kiedy zabawka piśnie, to znaczy że ją boli. A on nie chce żeby cierpiała. Prawda jest taka, że nigdy nie próbowałam tego przepracowywać. Sama nie znoszę wysokich dźwięków. Chociaż… Może moja do nich niechęć ma z tym coś wspólnego?
Uwielbia wodę. Komenda „do wody”, to jedna z najlepszych nagród, nawet jeśli wysyłam go tylko do maleńkiego baseniku z dziecięcej piaskownicy. Ogromną wartość ma dla niego również nagroda socjalna.
Na komendy reaguje natychmiast. Szybkość reakcji przekłada się oczywiście na inne płaszczyzny życia, więc dobrze wyjaśnione zasady są kluczowe.
Jest bardzo nastawiony na przewodnika. Emocje odczytuje w momencie i nie ma opcji by go oszukać. Przejmuje się kiedy jest mi smutno, lub kiedy się denerwuję. Zadziwiająco dobrze radzi sobie jednak przy tym z presją ze strony otoczenia, warunków, czy nawet jakimkolwiek naciskiem, ale bez ładunku emocjonalnego. To trochę taki pies, któremu lepiej czegoś twardo ale bez emocji zabronić, niż unikać bycia niemiłym, ale w środeczku gotować się ze złości. Ja uwielbiam to, jakie mamy połączenie. On wie o mnie wszystko, doskonale się rozumiemy. Mamy niesamowite flow i naprawdę moim największym marzeniem jest, by mógł towarzyszyć mi już zawsze. Na pewno kiedyś będę chciała mieć szczeniaka właśnie po nim.
Lubi robić wszystko dobrze. Bardzo mu zależy i mocno się stara. Na zawodach, przy lekkiej adrenalinie potrafi dać z siebie nawet więcej niż na treningach. Nie lubi za to robić błędów, potrzebuje upewniania w ćwiczeniach, budowania. Jest jednak elastyczny i potrafi zmieniać utarte schematy.
W klatce, od 8 tygodnia życia – po prostu go zamykałam. Praktycznie od razu w tej ograniczonej przestrzeni się wyciszał, nigdy nie protestował ani nie hałasował. Ogólnie nie ma tendencji do wokalizacji. Wychowywany z suką, która szczekała na dźwięk domofonu – sam ani razu tego nie zrobił. Przy bardzo wysokich emocjach, zdarzały mu się jakieś jęknięcia, ale zasadniczo to najcichszy pies w moim życiu.
Jest psem bardzo kompetentnym socjalnie w stosunku do innych psów, chociaż nie dąży do ich towarzystwa. Potrafi używać agresywnej komunikacji nie eskalując konfliktu. Nachalnym młodzikom od razu stawia wyraźne granice, a najlepiej czuje się wśród psów które pozwalają mu zająć się własnymi sprawami. Zdarzają się fascynacje i miłości, ale najczęściej spacery z innymi psami wyglądają tak, że Skoll na zmianę węszy sobie lub melduje się u mnie. Mieszka w domu z drugim niekastrowanym samcem. Jeśli trzeba pakuję ich obu na raz do jednej klatki. Nie rozdzielam wychodząc z domu.
Jego okres dojrzewania był prawie niezauważalny. Nie było spektakularnych buntów ani głuchoty. Pojawiła się jedynie tendencja do obrony plecaka treningowego lub mnie przed innymi psami, ale bardzo szybko udało się to przepracować. Bez problemu ćwiczy obok suki z cieczką – robota ma priorytet zawsze.
W stosunku do ludzi najlepiej się czuje, kiedy może być obojętny i kiedy ludzie są obojętni wobec niego. Naciskany na kontakt nie czuje się dobrze, niestety jego sygnały uspokajające, często odczytywane są przez ludzi jako radość.
W pracy nie lubi dotyku. W domu najczęściej śpi w drugim pokoju (sam wybiera bycie dalej od „centrum wydarzeń”), raz na jakiś czas wygląda sprawdzić co się dzieje, jeśli np.obudzi go głośniejszy śmiech. Przez większość czasu mogę zapomnieć, że w ogóle jest w domu. Większą potrzebę kontrolowania sytuacji ma, kiedy mamy gości. Być może dzieje się to po prostu zbyt rzadko (ja nie jestem szczególnie socjalnym człowiekiem ;)), bo kiedy pojawiają się dostawcy lub kurierzy – potrafi nawet się nie podnieść.
Nie ma reakcji lękowych na wystrzał. Przeprasza nas jednak, kiedy zabijamy komary – być może dlatego, że te owady mocno nas denerwują i w grę wchodzi ładunek emocjonalny.
Ogólnie to pies, który zrobi dla mnie wszystko i zawsze się stara. Może robić mnóstwo powtórek. Myśli i to nawet wtedy, kiedy jest pobudzony. Potrzebował nauki odpoczywania i jasnych granic – które dobrze przyjmuje, mimo wrażliwości na emocje. Nie jest to na pewno pies, który czułby się dobrze z osobą bardzo nerwową.
Próbę instynktu pasterskiego NHT zaliczył na ocenę doskonałą. Pasienie nie jest jednak zbytnio naszą bajką. Często szuka kontaktu ze mną. Są głosy, że to przez obedience. Ja uważam, że po prostu nie do końca to rozumie i szuka wsparcia. Chociaż pewnie chodzi o jedno i drugie. Kiedy udawało nam się utrzymać większą regularność problem stopniowo zmniejszał się, ale nigdy nie udało nam się utrzymać regularności dłużej. Zawsze priorytetem było dla mnie obedience.
Aktualnie w obedience startuje w najwyższej klasie 3, do której trafił mając trzy lata. Biorąc pod uwagę cały sezon przerwy po urazie, a następnie długo trwającej diagnozie i leczeniu anaplazmozy, to całkiem szybki awans. Pierwszy start w klasie 0 zaliczył na doskonałą jeszcze zanim skończył rok. Jest jednym z tych psów, które szybko są psychicznie gotowe do startów.

GRIMM Legendary Stardust 'Skoll’

Sport: Obedience class 3

Registered: FCI

DOB: 08.08.2015

Dam: Dinky Legendary Stardust

Sire: Sam (ISDS 314142)

HD A

ED 0/0

OCD free

Eyes – clear 2020

DNA test: TNS, RNS, DM, SN, EAOD, IGS, NCL,

MDR1, GG, HUU, PLL– clear

CEA carrier

Semen avaliable: no

Height -54cm

Weight – 17,5

Last competition in class 3 obedience: https://m.youtube.com/watch?v=TPpTz5Sb0ZA&t=3s